
Multitasking? Twój mózg tego nie lubi
Ulegamy mitowi wielozadaniowości. Jesteśmy przekonani, że wykonując kilka prac jednocześnie, uporamy się z nimi szybciej, sprawniej, lepiej. Niestety zła wiadomość jest taka, że zasoby poznawcze człowieka (procesy takie jak kodowanie, przechowywanie i wyszukiwanie informacji) są ograniczone, a nasz mózg może w danej chwili aktywnie przetwarzać jedynie nieznaczną część informacji, które do niego docierają (Kahneman, 1973).
Jeśli stoi w obliczu konieczności obsługi wielu czynności i reagowania na kilka bodźców jednocześnie, musi ustalić priorytety, dokonać selekcji i zdecydować, które zadanie ma wykonać, a następnie przełączać się szybko między konkurującymi ze sobą zadaniami. Jak pokazują badania, najczęściej prowadzi to do dekoncentracji, popełniania większej liczby błędów i straty czasu w porównaniu z sytuacją, w której czynności wykonywane są pojedynczo. Jest kilka powodów, dlaczego tak się dzieje.
Ograniczone zasoby neuronalne
Okazuje się, że potrafimy skupić się tylko na jednym zadaniu naraz. Choć wydaje nam się, że wykonujemy dwie czynności równocześnie, to w rzeczywistości zmuszamy nasz mózg do wykonywania ciągłych przeskoków pomiędzy zadaniami i szybkiego przełączania się z jednej czynności na drugą. Zawsze wtedy, gdy przechodzimy od słuchania muzyki do pisania tekstu lub rozmowy z kimś, w mózgu odbywa się operacja Stop/Start. Aby przejść do realizacji nowego zadania, nasz mózg musi na chwilę zatrzymać wykonywanie starego. Dopiero potem może rozpocząć realizację kolejnej czynności. Ma to swoją cenę.
Proces przenoszenia uwagi trwa co prawda tylko ułamek sekundy, ale to wystarczy, by mózg miał lekkie opóźnienie. Potrzebuje on chwili na przezbrojenie się na wykonywanie nowej czynności. Kończąc jedno zadanie i przechodząc do kolejnego, ludzki mózg po prostu jeszcze przez moment tkwi w starej czynności (jest to tzw. pozostałość uwagi). Potrzeba zazwyczaj kilku minut, aby ponownie osiągnąć pełną koncentrację na nowym zadaniu. Konieczność przełączania się pomiędzy zadaniami wynika ze specyfiki funkcjonowania centralnego układu nerwowego człowieka.
Otóż okazuje się, że obwody neuronalne odpowiedzialne za to, że robimy coś celowo, świadomie, gdy rozwiązujemy jakiś problem, nie są w stanie jednocześnie angażować się w kilka różnych aktywności. Dzieje się tak z prostej przyczyny – przetwarzanie informacji odbywa się za pomocą tych samych struktur neuronalnych. Mówiąc prościej, w różne zadania zaangażowane są te same komórki nerwowe, w związku z czym, kiedy przełączamy się pomiędzy różnymi aktywnościami, ten sam obwód neuronalny lub jego części aktywowane są niejako na zmianę.
Medialny multitasking za kierownicą
Rozmowa przez telefon podczas prowadzenia samochodu może mieć konsekwencje podobne do jazdy pod wpływem alkoholu. Taki wniosek wynika z badania zrealizowanego już w 2006 r. przez zespół naukowców z Uniwersytetu w Utah (USA). Badanie przeprowadzone na 41 dorosłych osobach wykazało, że prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości było równie niebezpieczne jak kierowanie samochodem podczas rozmowy przez telefon – niezależnie od tego, czy kierowcy rozmawiali przez zestaw głośnomówiący, czy trzymali telefon w ręce (Strayer i in., 2006). Badanie naukowców z Utah było małe, ale jego wyniki zostały powtórzone przez innych badaczy w ostatnich latach.
Podobnie rozmowa przez telefon podczas prowadzenia samochodu, nawet przy użyciu zestawu głośnomówiącego, jest bardziej niebezpieczna niż rozmowa z pasażerem siedzącym obok. Eksperci przypuszczają, że dzieje się tak, ponieważ rozmowa na odległość (przez telefon) wymaga większego wysiłku poznawczego (angażuje naszą uwagę kosztem skupiania się na tym, co dzieje się na drodze) niż rozmowa z żywą osobą. Ponadto osoba siedząca obok nas może reagować na to, jak prowadzimy auto, i zmieniać intensywność rozmowy w zależności od trudności warunków jazdy. Osoba po drugiej stronie smartfona nie może nam w tym pomóc.
Rywalizacja o uwagę
Pojemność naszej uwagi także nie jest nieograniczona, dlatego koncentracja na jednej czynności z natury rzeczy odbywa się kosztem uwagi poświęcanej innemu działaniu. Gdy wykonujemy różne zadania w tym samym czasie, rywalizują one między sobą o nasze zasoby poznawcze, a mniej istotne zadania zaczynają kolidować z głównym zadaniem (Ralph i in., 2015). Szczególnie jeśli są to czynności nowe lub bardzo złożone, nasz mózg musi szybko zdecydować, której z nich należy przydzielić większe zasoby oraz w jakiej kolejności wykonywać poszczególne zadania.
Mamy tu do czynienia z tzw. zjawiskiem interferencji, gdy system poznawczy człowieka nie jest w stanie nadzorować poprawnego wykonania jednocześnie kilku czynności wymagających wysiłku umysłowego. Jak to wygląda w praktyce?
Jeśli np. rozmawiamy przez telefon podczas prowadzenia samochodu w nieznanym nam mieście, to prawdopodobnie niewiele zapamiętamy z prowadzonej rozmowy – nasza uwaga skupi się bardziej na śledzeniu nowej trasy, abyśmy mogli dotrzeć do celu, niż na tym, co mówi nasz rozmówca. Dzieje się tak, ponieważ obie te czynności są czynnościami złożonymi, z których każda walczy o ograniczony zasób naszej uwagi i pamięci roboczej.
Wszystko to wpływa negatywnie na konsolidację śladu pamięciowego, czyli mówiąc prościej, na to, ile zapamiętamy z treści, które będziemy konsumować.
Fałszywy trop
Próbujesz zapamiętać trudny materiał i jednocześnie angażujesz się w inne czynności? Nie dziw się, że Twoje wysiłki mogą nie przynieść oczekiwanego rezultatu.
Badacze potwierdzili, że uczenie się w trybie wielozadaniowości sprawia, że nowe informacje trafiają do niewłaściwej części mózgu. Gdy ludzie uczą się bez rozpraszania uwagi, aktywna jest część ośrodkowego układu nerwowego zwana hipokampem. Ten region mózgu odpowiada za sortowanie, przetwarzanie i przywoływanie informacji, ma więc kluczowe znaczenie dla zapamiętywania faktów i wydarzeń.
Kiedy uczymy się, a naszą uwagę rozpraszają dodatkowe bodźce, informacje wędrują do prążkowia – regionu mózgu, który odpowiada za uczenie się nowych schematów działań i automatyczne wykonywanie czynności, a jest znacznie słabiej przystosowany do długotrwałego zapamiętywania oraz rozumienia zdarzeń i faktów. To sprawia, że możemy mieć problem ze zrozumieniem tego, czego się uczymy, albo trudno nam będzie skorzystać z nabytej wiedzy i wyszukać w pamięci potrzebne informacje.
Chcesz czytać dalej? Tekst pochodzi z poradnika „Mniej znaczy wiecej – o multiscreeningu i wielozadaniowości”.
